STARE DOBRE CZASY

21.01.12 21:05 W ferworze wspominek, dyskusji, rozmów na temat ACTA, twórczości internetowej oraz gg przez czyta ciekawość, a raczej przypadek trafiłam na swego starego bloga. Zakurzonego, nieodwiedzanego, zapomnianego, zaniedbanego i nieaktualizowanego od ponad 5 lat. Razem z DŻUNEM vel YUNY vel **** (ochrona danych osobowy) przeglądamy ostatnie chwile wolnego Internetu… 

=========================================== 
21.01.12 22:13 Przepraszam chwila przerwy na dyskusję ożywioną na gg - czuję się jakbym cofnęła się w czasie. Znowu dyskusje na gg ze znajomymi :D, posty na blogu. Ach ten "dekadentyzm" gimnazjalny ... Co prawda wtedy moja lista znajomych miała ponad 30-40 kontaktów teraz tylko 2. Cóż czasem jest to tańsze niż telefony i bardziej prywatne niż FB. Tak na marginesie. Zainstalowałam sobie wersje gg 6.0 gdyż nie jestem wstanie używać najnowszej wersji tego programu. Chyba jestem już stara. Ach te 20 kilka lat :D:D Babcia weszła i rozpoczęła dyskusję na temat "PKP - Niech żyje nasz rodzimy dom wariatów". Co za wspominki. Te same problemy z PKP były już 50 lat temu :D:D. Jak miło wiedzieć że nic się nie zmieniło od tego czasu. Te same problemy. Tak samo zatłoczone. Tak samo nic nie wiadomo "co? gdzie? skąd? i kiedy?" Różnica jest tylko opowieść o pociągach osobowych z Zakopanego do Warszawy, gdzie ludzie urządzali sobie pikniki na dachach wagonów i jechali nielegalnie :D:D =========================================== 
Dżun chcesz coś dodać? 
Kupujcie dyski ściągajcie póki możecie!
NASTAŁY CIĘŻKIE CZASY! 
===========================================
A tak na marginesie. Po ostatnich spekulacjach ceny dysków zewnętrznych skoczyły o 200% a jak nie o 300%. Dysk który kiedyś kosztował 200zł, obecnie jego cena wacha się pomiędzy 480 a 560 zł
=========================================== 
Tak czy siak (co za piękne powiedzenie). 
Jak to miło cofnąć się w czasie… 
Pastew


2012-01-21 22:22:18 skomentuj (0)
ŚLUB
Żadko kiedy dziecko jets obecne na ślubie rodziców.

Cóz ża jede miała zaszczyt uczestniczyć w podobnym zajściu.
Mój szanowny ojczulek, niejaki pan papiszon Andrzej Artur Pastewka, żeni się z Zofia Myszus (przyznam się szczeże niewiem czy to jej nazwisko czy zdrobnienie od nażwiska tak jak "Pastew"=> nidy się taty nie pytałam jak ma na imię).

DOkładnej daty nie ma. Pewne jest że chcą wziąć ślub jak najszybciej. Dokońca listopada.Są ze sobą od ponad 3 lat, a mieszkają razem ok 2.

Nie czuję zalu, rozgoryczenia, złości nienawiści, zawiści, zazdrości, smutku.
Wręcz przeciwnie nawet jestem zadowolona. Wiem jak dobry wpływ ma Zosia na tate. Przed te trzy lata owiele bardziej się nami interesuje, spędza z nami więcej czasu.

Zosia, boi się nas, boi się mojej mamy. Sama przeżyła podobną sytuacje co moja. Ale u mniej nie było tak dobzre. Tata twierdzi że niechce jej się wierzyć iż my ją naprawde lubimy. W sumie podobne jets to trochę do ostatnio ulubionego moejgo filmu "Mamuśka" z Julią Roberts. Prawda jest taka że my naprawde lubimy i szanujemy Zosię.

Przeciez ona związałą sie już z rozwodnikiem, wiec o co mam ją winić?

Życzę im szczęści i naprawde udanego, obrego małżeństwa

Wszytskiego najlepszego
Olga
P.S. Mam nadzieje ze tata rozmawiaj już z mamą

2006-10-27 23:03:14 skomentuj (3)
Poniedziałek
Jeden dzień i tyle się dzieje!

Świder w szpitalu. Polskiego niebedzie przez 3 tygodnie.
COś jej się w oko stało.

W Środę do szkoły przyjeżdza MTv. Ten program MTV KLASA (czy jakoś tak- nie mam telewizji więc się nie orientuje do końca)

Lord P. uczy się slangu młodzieżowego
"LOL" - było jednak zatrudnym słowem.
Ale spokojnie nakazał nam sie ubrać "po skejtowemu"
Niewiem tylko gdzie ja takie spodnie znajde. Bo Wisiora se na bazarze kupie:D

Cóż zobaczy my jak to bedzie dalej

Olga
P.S
Zapraszam na www.bekao.blog.pl nastepuje reaktywacja:D

2006-10-23 20:18:05 skomentuj (4)
Śmierć
Niby wszystko zostaje takie same. Posłanie dalej w tym samym miejscu. Ciągle czuć jego zapach – ach te ręczniki.
A jednak minęło już ponad 24h od jego śmierci.
Zmarł nagle, rano jeszcze wszystko było w porządku. Chodził, nawet podszedł do miski. wieczorem, trochę kaszlu, wiercenie się i nagle cisza.

Rudy, który był nasza kochana znajdą, odszedł od nas 19 października 2006 roku ok 23:30.
Cicho, bez żadnych szumów i ceregieli, tak jak to miał w zwyczaju leżeć w przejściu „nie zawadzając” nikomu.
Ale tego właśnie zawadzania będzie najbardziej mi brak, jego kicania, cichego zawodzenia, wiecznie uśmiechniętej mordki, nawet sprzątania po jego częstych przygodach w domu.

Rudy został znaleziony ponad 6,5 roku temu przez mojego ojca na rasie WZ, cały ten czas mieszkał z nami. Mimo swego kalectwa i krzyżyku, jakim postawili na nim weterynarze dożył 16 lat życia. Pod koniec był już prawie ślepy, głuchy i miał poważną wadę serca, która zaważyła na jego śmierci.
Będzie nam go bardzo brakowało. Na szczęście teraz już nie cierpi i spokojnie sobie leży, odpoczywa.

Zegnaj RUDY bedę tęsknić

Ostatnie zdjęcia Rudego z 16.10.2006






Godzine przed śmiercią babcia poprosiła o zrobienie zdjęć:











Data na zdjęciu jest inna z racji złej konfiguracji Zosii aparatu

2006-10-21 01:58:42 skomentuj (0)
Trochę późno ale zawsze
Co się działo do tej pory

Obóz

Cały nasz szczep


Sowa z Igą


Boska Orla


Moje urodziny


Zuchy






Wyjazd z Zosią

Zosia z Moniką


Mój mały Potwór Morski...


...i Piaskowy



Basia:D


"Kalmetłą"



Urodziny szczepu

Zuchy wczasie scenki














2006-10-21 01:56:19 skomentuj (0)
Obóz Przerwanki 2006
Może wypadało by cos napisać o obozie. Nie będę go opisywała dzień po dniu bo to nie miało by sensu. ( A jak wiemy Sens jest Bez Sensu :D:D). Powiem pokrótce. Nie było źle. Dało się jakoś przeżyć. Początek, wyjątkowo nieciekawy. Czułam się jak piąte koło u wozu, niepotrzebne i zbędne. Myślałam ze ten okres powinien być najlepszy bo nie było na nim dzieci, ale tak się nie stało. Być może patrzę na pryzmat późniejszych zdarzeń lub zawodów. Ale cóż będę miło
wspominała: Alarmy, przysiady, kąpielisko, aerobik. To by było na tyle. Proszę mi wybaczyć jeszcze nocne pogaduchy. Co do służby w kuchni się nie wypowiem. Było jak było, przynajmniej kucharki mnie zapamiętały i miałam później u nich fory z jedzeniem :D:D

Przyjazd zuchów. Nie wiedziałam że tak będę tęskniła za dzieciakami. Za każdym nawet za Kajem :D. Ola była załamana faktem braku żerdzi. Ale dzięki naszej inteligenci udało się zdobyć całe 4 żerdzie, dzięki czemu zbudowałyśmy swoja kapówe w rekordowym czasie 5 godzin. Dziękuje teraz Patrykowi i Mateuszowi za zaciosy :D. Cała kolonia była jakże inna od poprzedniej. Więcej śmiechu, wariowania, prania, kup, sików, lunatyków, markiz, petitów, bobrów, arbuzów, kusych strojów, spiralek, bravo, fan clubów, joyów, Billa i Toma, wizualnie czystych kapów, pracowania, niewyspania, osłabień, załamań, plotkowania, wymieniania poglądów.

Wiem że Sztajer raczej tu nie zaglądasz ale dziękuje Ci za cały obóz. Bez Ciebie nie było by tak dobrze. Dałaś mi na obozie poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam że mam w tobie oparcie. Zawsze miałaś dla mnie jakąś radę. A nasze rozmowy na temat szczepu wiele mi dały i otworzyły oczy na niektóre aspekty pracy w naszym środowisku. Dziękuję też całej kadrze zuchowej za to że byli. Wiem że jesteście już na tyle dobrymi przybocznymi, że wystarczyło raz was tylko o coś poprosić, wytłumaczyć, zwrócić uwagę a było od razu wykonywane. Dzięki temu wiedziałam że nie jestem sama. Saro obyś zawsze była taka jak przez te 4 dni w koloni. Aniu miej zawsze oczy dookoła głowy. Wojtku tylko jedno słowo MACZO=LEŻAK nic więcej nie dodam.

Na obozie skończyłam osiemnaście lat. Wejście w dorosłość nie odbyło się bez problemów. Przygoda pod prysznicem, siniak wielkości pomarańczy. Najdziwniejsze urodziny w moim życiu. Zadzwoniła BABCIA SALMONELKA! Było nieźle, zwłaszcza biorąc pod uwagę nocne zdarzenie. Sowa naprawdę się wciągnęłam w ten alarm zgrupca. Nie sądziłam że w taki sposób dostane sznur. Ale lepiej ze było kameralnie. Przynajmniej bardziej osobiste wspomnienia.

Nie będę się wypowiadała w sprawie organizacji hufca lublin. Bo to sprawa na nowa notkę. Za długa była by ta. Wiem ze nigdy nie widziałam tak świetnego hufca.

Kończe tą notkę.
JUŻ PANI BURAK:D

P.S. Pozdrowienia przesyłają Magda, Natalia, Iga, Ania, Andrzej, Emil, Kacper i Ja. Cała ekipa maratonowa :D

A teraz w ramach tradycji: komentarz do notki dh. Moniki

Obóz był zdecydowanie inny niż cała reszta obozów, które przeżyłam.
Po pierwsze: pierwszy raz pojechaliśmy w całości z zupełnie nieznanym nam hufcem, więc nikogo nie znaliśmy.

Przepraszam ale czy ja nie mam jakiś luk w pamięci, czy czasem w 2003 roku nie byliśmy w Głuchym borze z hufcem Mokotów, Żoliborz i Ochota? Wtedy też byliśmy całym, szczepem i tez nikogo nie znaliśmy. Cóż rozumiem fakt że wtedy miałaś osobny namiot nie z kadrą tylko z Cipkiem i Jackiem Bogumiłem mógł wpłynąć na twa pamięć. Wybaczam na początek ten błąd
Zwyczaje były inne. I dużo rzeczy było innych.
To chyba normalne
Po drugie: pierwszy raz wyjechałam bez Kaśki i bardzo to odczułam, ale jakoś przeżyłam.
Hmmmmmmmm, rozumiem że 20 letnia kobieta może mieć problemy z samotnością, ale litości czy całe Zycie będzie ktoś cię niańczył i prowadził za rączkę. Warto wejść już w dorosłość i samodzielność. Wiem że drużynowy często zastępuje rodzinę, ale kiedy pierwszy raz wyjechałaś bez mamy na dłużej?

Chyba nie chce mi się wymieniać, co jeszcze było dziwne i inne, bo dużo by tego było. Obóz mi się nawet podobał, choć nie do końca – niestety. Bardzo mi przykro, że zawiodłam się na kilku osobach i mam tu na myśli głównie chłopaków.
Cóż ja też się na kilku osobach zawiodłam, ale wolę im to powiedzieć w twarz a nie publikować w necie. Miałaś okazję im to powiedzieć na kwadransach, wtedy było by to na czasie. Tak niewiadomo do czego się odwołujesz. Mogłaś się zawieść na tym że ci nie przynieśli podwieczorka, lub na tym że złamali dane ci słowo i olali sprawę ważną dla CAŁEGO OBOZU, a NIE TYLKO dla CIEBIE.

Z męskiej części osób mogę podziękować jedynie Kacprowi, bo tylko On nie dał mi na tym obozie w żaden sposób kopa…
Kacper bardzo żałuje że go nie odczułaś. Strasznie się starał…
Ale cóż, ludzie się zmieniają i na to nic nie poradzę. Obóz nauczył mnie też wielu pożytecznych umiejętności – będąc podobozową pigułą naprawdę można nabrać obeznania w lekach=)
Ile razy nie dałaś Karolkowi leków? Ile razy zrobiłaś obchód w koloni zuchowej? Ile razy trzeba ci było o tym przypominać? Gdzie szukałaś Altacetu? Nie skomentuje tego. Przykro mi, ja tez się na tobie zawiodłam. Mówiłam ci to już na wyjeździe. Karteczki nic ci w twoim przypadku nie dają.

Poza tym samo bycie kadrą czegoś uczy – zdecydowanie.
Ile razy poprawiałaś to co miałaś zrobić? Ile razy padło słowo „ŻABA!!!!!!”? Ile razy trzeba było cię upominać? Ile razy się wyspałaś? Ile czasu spędziłaś na rozmawianiu z harcerzami? Ile czasu zaplatałaś 2 prycze? Ja powiem ci jedno, ani razu się nie wyspałam. Latałam za dzieciakami non stop, wyrobiłam się ze zbudowaniem własnej kapówy w niecały dzień, raptem 5 godzin. A byłam sama z Olką. Cóż mam nadzieję że bycie kadrą nauczyło cię jednego – jeszcze dużo musisz nad sobą pracować.

Polubiłam też kilka osób z Lublina – fajnie by było wyjechać z nimi na jeszcze jakiś wyjazd, ale tym razem z jednym środowiskiem od nich byśmy mogli się naprawdę zintegrować, bo integracji mi bardzo brakowało. Tak samo jak ognisk i śpiewanek, ale ognisk nie było ze względu na zakaz palenia ognisk, ponieważ był piąty stopień zagrożenia pożarowego.
Uwaga stylistyczna => Użyłaś trzy razy słowo „ognisk” w jednym zdaniu. Ja też nie mam genialnego stylu, ale gdybyś po napisaniu przeczytała jeszcze raz to co stworzyłaś wychwyciłabyś 30% błędów.

Sklep pół minuty drogi od podobozu również nie był najlepszym pomysłem=/ I wspólne obozowe latryny znajdujące się w jednym miejscu koło zgrupca również średnio mi się podobały.
Zależy kto co lubi. Mi Marszałkowska nie przeszkadzała. Przynajmniej mogły się tam odbywać tajne odprawy kadry:d

Ale za to bardzo mi się podobały prysznice z ciepła wodą (prawie zawsze była ciepła), bardzo dobre jedzenie, którego było dużo również bardzo mi się podobało i kilka zwyczajów Lublina także przypadły mi do gustu. Nie będę za bardzo opisywała obozu, bo chyba te najpiękniejsze wspomnienia chce zostawić tylko dla siebie, a te niemiłe chce jak najszybciej zapomnieć.
Zapominać to ty umiesz bardzo łatwo. Cóż tak bardzo, jak Żabka Monika (ta od Kulfona).

1 VIII wyjeżdżam na wędrowny w Beskid Niski – to już niedługo. Tymczasem wczoraj (28 VIII) pojechałam z Miśką do Cieksyna na jeden dzień i dziś o 19 byłam już w domu. Przyznaję, że przydał mi się nawet taki jednodniowy wyjazd, bo moja psychika zdecydowanie tego potrzebowała po obozie.
Raz że 28 VII a nie VIII, chyba że masz jakiś wehikuł czasu. Dwa powrót twój był około godziny 19:20 gdyż wtedy wysiadłaś z autobusu z Malwiną. Chyba że inna osoba z Fjordem (czarnym) krótkimi spodenkami w kamo i z czarną bluzką mknęła mi przed oczami. Wybacz WIELKI BRAT (SIOSTRA) zawsze patrzy.

Cóż jeszcze mogę napisać na koniec? Dziękuję Sarze, Kacprowi i Ani P za to, jacy byli na obozie. A oddzielnie dziękuję Kasi, Pauli i Kretowi za to, że przyjechały – moje pożegnanie chyba mówiło samo za siebie jak bardzo się cieszyłam, że przyjechałyście;* A także dziękuję mojej Miśce – i Ona chyba już wie za co;) Kocham Cię Miśku;*
Kacper: Hawajski znak przyjaźni
Ania P: nic nie dodaje
Sara: nieobecna
Na koniec zamieszczę piosenkę z dedykacją dla całego Lublina i oczywiście całego 353
***EMIL- hahahahahahahaha zabawna notka
***PĄCZO-


P.S. Czesem sama siiebie się boję. Jaka ja jetsem wredna. Przepraszam,taki mam już charakterek. => Buraczek

2006-07-30 11:19:01 skomentuj (12)
Zaproszenie
Hej!
Z racji tego iż już niedługo większość z nas wyjeżdża, chciałabym zaprosić na obchody moich osiemnastych urodzin. Impreza odbywa się w nocy z 1 na 2 lipca na ul. Ząbkowskiej 35 (na przeciwko Wytwórni Wódek KONESER). Całość będzie miała miejsce w starym magazynie (dość dużym), więc spokojnie można przyjść z osobami towarzyszącymi. Zapraszam Wszytkich.
Olga Pastewka
P.S. Proszę o przekazanie tego dalej, gdyż nie do wszystkich mam telefony
Tylko proszę o potwierdzenie przybycia


2006-06-23 20:27:32 skomentuj (4)

 

 

Designed by Nesca 2004

szablon-nesca

 

 

 

Księga goœci

dodaj
oglšdaj

Archiwum

2012
styczeń
2006
październik
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

 

Blogi
Basiuś
poetka-malarka
bekao
moja tramwajowa mafia
Monika eMmmm
cały Mach:D
Agatka
Śmietanka
nic dodać nic ująć
Kapelan
mamiszon
Senior Buraków

Zaglądam

Harcerstwo
224 WDH
pieniny
piekna podróż po tym
cudownym miejscu
Mój szczep
Hufiec praga północ
ZHP strona główna

Na skróty
Google
Gmail
Grono
panel

 

 

www.blog.pl